19 marca 2013

Papierowa wiklina - osłonka na doniczkę

Ostatnio zafascynowała mnie technika plecenia z wikliny papierowej i cuda, jakie można wypleść. Jestem pod ogromnym wrażeniem koszyków, doniczek, koszyczków serduszek i innych cudnych tworów. Technika wydaje się prosta, jednak, żeby pleść równiusio, jak to widzę u niektórych osób, potrzeba praktyki. Kręcenie rurek wydaje się także proste, ale też trzeba wiedzieć, jak zwijać, dlatego kilka pierwszych poszło ad kosz;) Bo pozwijałam, a jakże. Także zapragnęłam mieć własny koszyczek;) I mam. Jako pierwsza powstała osłonka na doniczkę z miniaturowymi żonkilami. Pierwszy koszyk, który uplotłam, był tak krzywy, że wylądował w śmieciach, bo w ogóle nie miał wyglądu. Drugi, choć także krzywy, jest nieco bardziej reprezentatywny i nadał się do żonkili. Sami popatrzcie:







i z kwiatkami już w miejscu docelowym:



Po wypleceniu koszyka, pomalowałam go białą farbą akrylową, a po wyschnięciu pokryłam warstwą lakieru.
Podoba mi się, że do wyrobu koszyków używa się starych gazet, bo jest to fajna forma recyklingu w czystej postaci.

Pięknie dziękuję za odwiedziny. To ogromnie miłe, kiedy blog tętni życiem, to i mnie bardziej się chce tu zaglądać, pisać i pokazywać, a czasem coś dla Was przygotować. I tak przypominam o trwającym Candy. Serdecznie zapraszam do zabawy:)

21 komentarzy:

  1. No strasznie fajny wyszedł :) teraz to dopiero poleci produkcja :) hehehe
    a jesli chodzi o wprawę, to chyba jak ze wszystkim- za pierwszym razem wcale nie musi wyjść, nawet jak wydaje się proste. I zapewne jak każda inna dziedzina i ta ma swoje tajemnice i kruczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I koszyczek wyszedł świetny a te żonkile śliczne, dają nadzieję że może wiosna nadejdzie... bo na razie za oknem 30 cm świeżego śniegu...(okolice Częstochowy)
    Magda
    http://handmadeowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Te żonkile świetnie się wpasowały do koszyka, bądź koszyk do żonkili.
    Dla mnie to i tak jest czarna magia :D Nigdy nie umiałam wyplatać czegokolwiek... Nawet z warkoczykami mam problem :)
    Zachwycona jestem pracami Ilony Szczęsnej... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też zachwycam się koszykami Ilony, są cudne, tam też pierwszy raz spotkałam sięz pojęciem papierowej wikliny;)

      Usuń
  4. superpwo wyszla ta osłonka - koszyczek :)
    gratuluje cierpliwosci :)
    mnie kusi wiklina papierowa ale cierpliwosci do niej mi brak :P

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna jest :)
    ja robiłam z takich gazet 2 koszyki :) są cudne :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Koszyczek wyszedł świetnie i bardzo pasuje do żonkili:) ja też lubię od czasu do czasu coś wypleść:) bardzo przyjemne zajęcie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Patrycja namęczyłaś się,ale efekt jest świetny;)Żonkile doskonale pasują do tej osłonki;)Ja wczoraj wywaliłam swoją zaczętą robotę,bo mi tak nie szło;)
    Patrycja sorki,że nie odpisałam wcześniej na Twoje pytanie,ale nie bardzo wiem w co ręce włożyć i zaczynam się gubić;(Bardzo chętnie,ale teraz niestety nie dam rady.Kiedyś Ci napiszę czemu;)
    Pozdrawiam ciepło mimo tego co za oknem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi kochana. Jak będziesz kiedyś mogła to ja jestem chętna, jakby co:) I dziękuję!

      Usuń
  8. Trzeba odwagi żeby coś nowego zaczynać.Ty od razu poszłaś w górę, brawo. Ja jakoś w grudniu zobaczyłam blog Ani Krućko i zachciało mi się też tak i do tej pory nic. Starych gazet mam na strychu stosy. Na tym blogu u Ani jest wszystko od A doZ. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pani Stasiu:) Zaraz spróbuję poszukać bloga Ani, aż mnie ciekawość zżera;)

      Usuń
  9. Zapraszam do mnie po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajna osłonka. Wiem , jak trudno zaczynać coś o czym niewiele się wie, sama przeżyłam to na swojej skórze ale zrobiłam już kilka rzeczy i bardzo mi się to wypalatanie podoba, chociaż czasami tupię nogami ze złości :).

    OdpowiedzUsuń
  11. jesteś jak zaraza, połknęłam bakcyla, już we mnie kiełkuje... koszyk boski...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakiś czas temu też chciałam tego spróbować, ale mi nie szło, więc przerzuciłam się na masę solną. Rurki jeszcze gdzieś tam mam pochowane, więc chyba jeszcze popróbuję. Może akurat za którymś razem coś wyjdzie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Patrycjo, jeżeli to Twoja druga praca wiklinowa to jestem pod wielkim wrażeniem. Ja wyrzuciłam chyba pięć koszyczków , dopiero szósty nadawał się do czegoś. Ewidentnie masz talent i sądzę, że już wkrótce bedziesz zadziwiać swoimi pracami wszystkich odwiedzających. Będę Ci kibicować :) Pozdrawiam, Ala.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję dziewczyny za miłe słowa:) Hehe Sylwia i z radością rozsiewam ów bakcyle:)
    Ala, chciałabym w to wierzyć;) Choć bardzo mnie Twoje słowa zdopingowały do kolejnych prób:)

    OdpowiedzUsuń
  15. BArdzo ładny wyszedł ten koszyczek, początki są trudne, ale później tak wciąga, że nie chce się przestać, ja w sumie też dopiero zaczynam :)
    Zapraszam, będzie mi miło
    http://dorocinekoszyczki.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  16. początki mówisz.... Patrycja! wyszło Ci rewelacyjnie!! prezentuje się superancko :)
    pozdrawiam ciepło i zapraszam do mnie:
    http://etat-mama-i-tata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Osłonka super! Byłam na warsztatach wyplatania z papieru. Zaczęłam trochę wyplatać w domu, ale jakoś stanęło to moje wyplatanie w miejscu. Twoja osłonka dała mi nową motywację. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za udział w mojej zabawie.
    T.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowo:)