06 października 2013

Kiedy Twój "sprzęt" jest wiecznie w trybie "off" - mini przewodnik po renowacji mebli


  Znudziły Ci się meble? Gustujesz w jasnych, nieprzytłaczających mebelkach, bo mieścisz się z nimi w nie za dużym pomieszczeniu? A może się nieco zniszczyły? Marzysz o lekkim shabby chick? Jeśli choć na dwa pytania z powyższych, Twoje myśli kierują się w strony pozytywne, ten artykuł jest dla Ciebie:)
Zatem zapraszam:)
Najprzydatniejszą maszyną przy renowacji mebli jest tzw. mąż, małż, partner etc.. Niestety sukces w dużej mierze zależy od preferencji wcześniej nabytego sprzętu. Mój niestety najczęściej jest na „off”. Istnieje kilka sposób na uruchomienie trybu „on”, jednak wymagają czasu i przebiegłości. Jakieś 3 miesiące wcześniej, warto narzędzie dobrze oliwić (czyt. karmić i poić), często wspominać o planach i marzeniach, tulić, warto też, co nieco obiecać;)
Kiedy wreszcie mi się udało, moje narzędzie się niestety zacinało, wydawało jęczące dźwięki przemęczenia, znudzenia, obwiniania o zbyt wysokie wymagania etc. Nie było wyjścia, zakasałam rękawy i próbowałam wspólnymi siłami osiągnąć wymarzony cel. I to, śmiem twierdzić, najlepszy sposób, na to by sprzęt współpracował bez większych zgrzytów:)
Zatem zaczęliśmy…
Zawsze kupuję drewniane meble, znając siebie, wiem, że w przyszłości zechcę je zmieniać. I właśnie, by można cokolwiek porządnego zrobić, w moim wypadku przemalować meble na niedbałą biel, muszą być one drewniane. Wymalowaliśmy wszystkie meble w naszym pokoju, acz na ten przykład stawiam przed Wami niewielki stolik. Kupiłam z stosunkowo zniszczonym blatem. Nie zrażałam się tym jednak, bo znałam cel, ku któremu powoli, ale skutecznie zmierzałam. Najważniejsze, że drewniany i śmiesznie tani.





 
Przed przystąpieniem do pracy, warto zabezpieczyć podłogę i pozostałe meble, zwłaszcza, gdy robimy to w tym samym pomieszczeniu. Zaczynamy od pozbycia się lakieru, starej farby czy innych wierzchnich warstw mebla. Jeśli nie mamy możliwości pracy na dworze koniecznie należy nabyć ekologiczny preparat do usuwania tych warstw, o przyjemnym zapachu, ale nie wymagający długotrwałego wietrzenia. Jest nieco droższy od zwyklaków, jednak zdrowie jest ważniejsze.
Mając nasz eco remover przystąpiliśmy do nakładania mazi na powierzchnie i wszystkie zakamarki stolika. Po ok. pół godzinie szpachlom usuwamy preparat, łącznie z wszelkimi warstwami, którymi pokryta była powierzchnia. Oczyszczamy wilgotną ścierką. Po przeschnięciu drewna wyrównujemy powierzchnię papierem ściernym. W bardzo brzydkich miejscach gruboziarnistym, w pozostałych drobnoziarnistym. Tak długo szorujemy papierem aż uzyskamy gładką powierzchnię w pełni nas zadowalającą. Ubytki wypełniamy kitem do drewna. Całość traktujemy zmiotką (aby pozbyć się drobnego pyłu) i ponownie przecieramy wilgotną ścierką. O ile w przygotowaniach do malowania współpracowałam z moją ukochaną maszyną, opisaną we wstępie, o tyle wszystkie meble pomalowałam samiuteńka i nie ukrywam, że jestem dumna;)
Zatem białą farbą, przeznaczoną do, między innymi, powierzchni drewnianych i szerokim płaskim pędzlem przesuwałam cienką warstwę, bo gładkich powierzchniach. Tak cienką, by były prześwity – to pozwala właśnie otrzymać delikatny efekt shabby, takich nieco niedbale wykończonych mebli. Choć, w brew pozorom pędzlem manewrowałam z precyzją.
Następnie stolik odstawiliśmy na kilka dni do wyschnięcia. Po czym wylądował na swoim docelowym miejscu i do dziś cieszy moje oczy. Można po farbie nałożyć lakier, jednak w tym wypadku nie było takiej potrzeby...





 
Po tak ciężkiej pracy nasze „narzędzie”, należy poddać gruntownemu oczyszczeniu, ponownie naoliwić (czyt. dokarmić i napoić), uściskać, wycałować i gorąco podziękować za pomoc. Po czym pozwolić przełączyć się na tryb „off” – do kolejnego razu;
pozdrawiam:)
dostępne także na Przepis na Kobietę
 

32 komentarze:

  1. no i pieknie wyszło!!! też przerabiam, przemalowuję, przecinam, oklejam. i to sama, bo moje "narzędzie" jak widzi co sie święci po prostu z tajemniczy sposób znika, albo staje się niezwykle zajęty, lub prozaicznie chory ( o zgrozo- to jest najgorsze).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! No, jak "maszyna" nam się rozłoży, to koniec;)

      Usuń
  2. a co z meblami z płyty laminowanej? :) masz jakiś pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co się trochę orientuję płytę taką można pomalować, wcześniej jednak także trzeba zmatowić papierem ściernym... Raczej nie da się pokryć bejcą...

      Usuń
  3. Marzy mi się kącik w garażu do zmiany wyglądu mebli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje narzędzie pracy zazwyczaj się mocno burzy , po czym szykuje wszystko czego mi potrzeba i udaje że go nie ma :) Pięknie zrobiony stolik .

    OdpowiedzUsuń
  5. i ja u siebie muszę coś takiego zrobić, a nawet więcej, na wiosnę nawet rower chcę przemalować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. zmieniłaś wygląd bloga?:)
    Bardzo ładny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, dziękuję, głównie zmieniłam baner i menu, ale to już czas temu;)

      Usuń
  7. ahahahaha świetna historia / instrukcja obsługi :D
    ja akurat jestem zosia samosia i co mogę robię sama.. nie grzebię tylko w elektryce :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Marti, dobrze, że się podobało, a nawet udało mi się wywołać uśmiech:) I Twoje podejście jest bardzo zdrowe...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale się uśmiałam, aż mnie boki bolą. Niestety moje narzędzie jest bardzo oporne i nie nie mogę liczyć na pomoc, więc zazdroszczę takiego egzemplarza jak Twój. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) może z bardziej wykwintną karmą spróbować;)

      Usuń
  10. U mnie dokarmianie i dopajanie nie daje oczekiwanych efektów. Jestem zmuszona czekać, aż dnia pewnego tryb OFF wskoczy na tryb ON, załatwi wszystkie zaległości, po czym ponownie się wyłączy nie wiadomo na jak długo. Przykład: resztka farby z remontu czekała na wykorzystanie przy odświeżeniu pewnej ściany "ledwie" 9 miesięcy.
    Stolik wyszedł cudnie!
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz szczęście do narzędzi...;)
    Widać, że czytasz instrukcje obsługi...;)
    Stoliczek wyszedł świetnie...:):):)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej !
    Masz bardzo ciekawy blog. Chciałam Cie zaprosić na mój blog. Jeśli tylko chcesz możemy dodać się do obserwowanych. Pozdrawiam http://jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie wyszedł stoliczek:) Zawsze chciałam sama coś zrobić.....teraz postanowiłam, że coś muszę odnowić. Jeszcze nie wiem na co padnie:) Bardzo ciekawy i inspirujący post. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, dziękuję:) Jestem ciekawa na co padnie;)

      Usuń
  14. Hej, niedawno powstał nowy projekt - Wschodzące Gwiazdy.
    Projekt ten głównie ma na celu stworzenie "bazy" blogerów i ich blogów, poprzez udzielanie dla nas wywiadu.
    Jeśli jesteś zainteresowana to zapraszamy :)

    wschodzace.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe "wschodząca gwiazda" powiadasz oj ja już tak wschodzę od 2008 i coś wzejść nie mogę;) - ale dziękuję za zaproszenie...

      Usuń
  15. Nominowałam Cię do Libstera. Zapraszam do zabawy i po szczegóły do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, jednak nie biorę udziału w takich zabawach, co widać na załączonym banerze w prawej części bloga...

      Usuń
    2. W takim razie przepraszam i pozdrawiam:)

      Usuń
    3. nic się nie stało;)
      pozdrawiam

      Usuń
  16. Rany ale ze mnie gapa już się poprawiam LIEBSTERA. Przepraszam i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszam

    KONKURS! Wygraj romantyczny, ręcznie wykonany notes.

    www.studio-mody.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Super pomysł - dzieło końcowe rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  19. Tryb offline tak częsty w domu! :DDDD

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za miłe słowo:)